Ostatnio sporo się działo, ale jakoś czasu na pisanie nie znalazłem. Teraz też przez najbliższy tydzień z kawałkiem lepiej nie będzie, bo wyjeżdżam - na Mazury.
Ponieważ jadę razem z Zapolem, Fixxerem i Tomkiem, to kilka osób robiących straci nadzieję, że obronią inżynierkę ("eeejjj, gdzie jesteście, pomóżcie z elektroniką..."), a geekowość osiągnie na Mazurach duże stężenie. Oki będzie miałą szansę robić update swojego bloga częściej niż ja i wszyscy będą szczęśliwi.
Nie, nie damy się przewrócić wiatrowi (Zapol już się dał, ale to dr Wiatrowi
). Jedziemy hmm, z pełną obsadą. 6 osób - 4 patenty. Ino ja nie mam i jeszcze jedno dziewcze co z nami jedzie.
Dobra, wracam do pakowania. Czas najwyższy to zrobić. Tak więc do zobaczenia za kilka dni.
A storm is coming -- our storm...
Opublikowano: 23 sierpnia 2007, o godzinie: 00:16:06, na poziomie: 0, 1 komentarzTe wszystkie burze przechodzące nad krajem... Lubię burze. Podoba mi się ta potęga natury, ta nieokiełznana moc, ta kumulacja energii... I uwielbiam deszcz, który pada raz monotonnie a raz falami i rozbija się o domy, okna, parapety, chodniki...
A wszystko to, ciszę przed burzą, a potem ten nagły powiew wiatru, ten zapach powietrza gotowego by wycisnąć z siebie tyle wody...
Wczoraj chmury pędziły tak szybko, niebo było z jednej strony błękitne, a z drugiej, z zachodu, szedł mur chmur. Szybko przesuwały się jedne na tle drugich, widać to było dokładnie, co chwile podświetlane błyskawicami...
I teraz też pada, i grzmi i błyska. Tym razem było blisko, piorun rozpoczął koncert na alarmy samochodowe...
I feel the breeze on my face in expectance
Not very long before the storm reaches here
Off in the distance the lightning is flashing again
Feel something strong as the power draws near (...)
Iron Maiden - Lightning Strikes Twice
A tytuł wpisu, to oczywiście słowa Paula "Muad'Diba" Atrydy 
Update softu na shieldwallu....
Opublikowano: 22 sierpnia 2007, o godzinie: 23:56:44, na poziomie: 0, 11 komentarzyMój serwerek już dość dawno temu był stawiany. Updatowałem tylko krytyczne dla działania systemu i jego bezpieczeństwa pakiety. Dziś chciałem zrobić update części softu i okazało się, że update expata, którego już dokonałem, wymaga rekompilacji masy pakietów... Czemu masy?
Jakiś czas temu, gdy padłą mi grafika w głownym kompie ratowałem się pracując na shieldwallu, dlatego dostał i Xy, i Xfce4 i jeszcze trochę graficznego oprogramowania. No i teraz się odbiło - 500MB softu do ściągnięcia i skompilowania... Wywaliłem więc wszystko co graficzne. W sumie teraz największy ból, to gcc-4.20 i glibc. Na co mi nowe gcc?? :> No nic, kompiluje się... Wywalenie Xów sporo zredukowało... a teraz....
250 MB spakowanego kodu.
200+ pakietów
Czas start...
Jak się nie uda - to będę offline. Super ![:]](/files/krzywy.gif)
Wpis ten miał powstać już dawno temu, ale jakoś nie mogłem się do niego zabrać... Teraz więc się zabrałem i napiszę!
Wszystko zaczęło się daaawno, daaawno temu, gdy jeszcze dinozaury chodziły po ziemi, a WiFi było mało znane, czyli jakieś 4-5 lat temu. Zawsze gdy chciałem skorzystać z netu, szedłem do kolegi, który miał modem. Tak, właśnie modem. Pamiętam jak ściągał jakieś parumegowe rzeczy, a połączenie było co chwila zrywane... Mama kolegi ma firmę, więc i jej zależało na posiadaniu szybszego i tańszego jak modem połączenia z internetem.
ImageMagick rox - ale...
Opublikowano: 16 sierpnia 2007, o godzinie: 17:28:45, na poziomie: 0, Dodaj komentarzPakietu ImageMagick używałem od dawna, głównie do masowej zmiany rozmiarów, obracania obrazków oraz konwersji między różnymi formatami. Być może ilość opcji przytłacza na początku, ale można to opanować i cieszyć się pakernym narzędziem.
Dziś jednak potrzebowałem napisać kawałek programu, który pozwoliłby na wczytanie, przetworzenie i zapis obrazu. Śmiało więc poszukałem jak użyć IM w C++. Klasy wyglądają ładnie, wszystko ułożone sensownie... A kompilacja?
Tu trochę gorzej... O ile w Linuksie sprawa jest prosta, bo jest skrypt, który podaje wszystkie flagi potrzebne do kompilacji, to w Windowsie sprawa jest dziwna.
Siedziałem nad tym dwie godziny i nie udało mi się statycznie dołączyć biblioteki do programu. Używałem Borland C++ Buildera 6.0 i próbowałem zgodnie z instrukcjami z netu i z podręczników. Chyba to dlatego, że robię to pierwszy raz... A więc niech się dowiem!
Używałem paczki ImageMagick-6.3.5-6-Q16-windows-dll.exe. Nagłówki pasowały, bo sama kompilacja przebiegała pomyślnie. Do projektu probowałem dodawać pliki wygenerowane z .dllek za pomocą coff2omf i implib. Wywala się zawsze samo linkowanie - nie może znaleźć samego kodu do linkowania... Nie chcę dołączać tej biblioteki dynamicznie. Czy ktoś może wie, co z tym zrobić? Plz, halp...
Dzień przerwy od pracy :-)
Opublikowano: 15 sierpnia 2007, o godzinie: 22:19:34, na poziomie: 0, Dodaj komentarz... miałem dziś 
Wpierw długo nie wstawaliśmy z Monią, ciesząc się możliwością dłuższego spania. Później przyniosłem talie do Magica i dwa razy Monię pokonałem. Później natomiast zrobiło się już późno i trzeba było szybko jeść śniadanie i wychodzić - postanowiliśmy zobaczyć te nasze czołgi i transportery opancerzone i samoloty.
Kącik Geekowego Humoru przestawia: LER, SED i Friodę
Opublikowano: 10 sierpnia 2007, o godzinie: 15:24:54, na poziomie: 0, 4 komentarzeJak wiemy, wszyscy specjaliści mają swój własny, zazwyczaj niezrozumiały dla ludzi spoza branży język. Tak samo jest w wypadku hackerów, a ponieważ "prawie" jestem hackerem, to chciałbym Wam dziś przedstawić kilka ciekawych elementów elektronicznych. 
SED - Smoke-Emitting Diode - Dioda Dymiąca (Dymioda):
Element elektroniczny niedostępny w sklepach, natomiast każdy może wykonać własną dymiodę przy użyciu dostępnych w domu środków. Dym zazwyczaj jest szary, ale czasami bywa też czarny. Obecnie trwają prace nad uzyskaniem SEDów o innych kolorach: czerwonym, zielonym i niebieskim.
LER - Light-Emitting Resistor - Rezystor Świecący:
Tak samo jak dymiody, LERa nie można dostać w sklepie, trzeba wytworzyć go samemu. Proces produkcji składa się z dostarczenia odpowiedniej ilości energii w dość krótkim czasie oraz z obserwowania świecenia. Początkowo LER emituje tylko podczerwień (stąd może być stosowany zamiast diod podczerwonych), lecz gdy prąd przez niego płynący jest większy dostajemy światło widzialne, wpierw czerwień, pomarańcz, a na końcu żółć i biel. Jeśli nie zostaną zachowane środki ostrożności LER może zmienić się w SER (dymistor).
Friode - frioda:
Dioda dwukierunkowa (nie mylić z diakiem ani z diodą Zenera), która swoją dwukierunkowość uzyskała wskutek dużego napięcie wstecznego, większego od napięcia przebicia złącza półprzewodnikowego. Obecnie usilnie poszukuje się zastosowania dla friod.
Wczoraj późnym popołudniem Kosma wynalazł i opracował metodę uzyskiwania frimosów to jest układów półprzewodnikowych wykonanych w technologi CMOS i smażonych prądem lub napięciem. Cechą charakterystyczną frimosów jest niedziałanie. Na cześć wynalazcy proponuję nazwanie frimosów KosmoMOSami.
Osobną kategorię elementów stanowią elementy i terminy teorioobwodowe.
- Żyrator, którego nikt nie umie użyć a występuje w elektronice niczym jednorożec.
- Źródło prądowe, którego nieistnienie zostało udowodnione przez Tomka, ale zdaje się, że w tej sprawie nikt go nie słucha... Gdyby istniało, byłoby fajnie, można by zrobić dużo piorunów a dzięki temu pare broni z gier
- Zawada - dziwny mutant powstały z impedancji, o którym uczą (albo uczyli) licealistów, z których i tak 95% myśli wtedy WTF.
- Admitancja - czyli przyznanie się do bycia ojcem dziecka Anety K.(podobnie jak próżnia, w przyrodzie nie występuje).
Mam nadzieję, że ten krótki post poszerzył Waszą wiedzę o łelektronice (Re(łelektronika)== elektronika) :-) Chętnie odpowiem na Wasze pytania! 
Słownik hackerów znajduje się TU.
Praca, praca...
Opublikowano: 09 sierpnia 2007, o godzinie: 23:07:58, na poziomie: 1, Dodaj komentarzJa projektuję swoje urządzenia, a Monia wytrwale codzień chodzi do pracy. Niedługo kończy jej się okres próbny i zaczyna normalna praca. Tak, przedłużyli umowę. Dostała też sporą podwyżkę
Niestety, zapewne oznacza to, że pracodawca będzie od niej więcej wymagał, przede wszystkim dłuższej pracy.... Już w sumie wczoraj miałem tego próbkę - musiała zostać do wieczora i robić coś na ostatnią chwilę... Dlatego ja nie chcę pracować tak na sztywno w jakimś biurze... Jasne, pieniądze trzeba zarabiać, ale niekoniecznie w taki sposób...
Mi tymczasem przyplątało się jakieś przeziębienie i teraz łażę, smarkam i kicham. A ponieważ zamierzamy wybrać się na weekend pod Pisz, to przydało by się wyzdrowieć - chyba pójdę łyknę jakieś proszki ![:]](/files/krzywy.gif)
Rodzice wynajmuj na weekend i jeszcze trochę domek w ośrodku wypoczynkowym pod Piszem, więc załapię się z Monią. Odpocznie sobie od pracy trochę. Wracamy w niedzielę, bo ona do pracy i ja do pracy ;-)
Paskudny ten katar... *kich*
Zabawa z Inkscape
Opublikowano: 07 sierpnia 2007, o godzinie: 13:40:20, na poziomie: 1, Dodaj komentarzWczoraj i dziś znalazłem trochę czasu, by obejrzeć kilka filmików instruktażowych na temat używania programu Inkscape na Youtube. A gdy znalazłem i czas na zabawę samym programem, zrobiłem sobie nową faviconkę (jak Wam się podoba) i jeszcze w ramach wprawy, hmmm, kawałek innej grafiki:
Oszczyloszkop
Tak, czasami też mi się zdaje, że za dużo myślę o elektronice...
Ogólnie praca z Inkscape jest dość intuicyjna, samo wprawienie się by móc zrobić coś wyglądającego całkiem przyzwoicie zajmuje dosłownie kilka minut, zachęcam więc do zabawy 
Czarnawieś 2007
Opublikowano: 04 sierpnia 2007, o godzinie: 23:09:32, na poziomie: 1, Dodaj komentarzJak już któryś raz z rzędu wybraliśmy się do Czarnejwsi. Stoją tam domki z pracy Mamy Tomka. Domki mają dach, 5 łóżek, prąd, nawet lodówkę i czajnik elektryczny. Domki nie mają jednak bieżącej wody ani kanalizacji. Toaleta jest obok.
W tym roku wybraliśmy się w składzie:
- Tomek
- Zapol
- Igor - brat Zapola
- Sadysta
- i ja
Podróż zaczęliśmy w niedzielę - Zapol zabrał nas swoim pojazdem (deko już starym Volkswagenem), ale ponieważ bardzo chcieliśmy mieć szybki net, to musieliśmy poczekać w Wyszkowie, aż Zapol dostanie komórkę z Edgem, a nie tylko GPRSem. Na samym podjeździe przy domu Zapola walnęliśmy podwoziem w blokadę bramy... I wtedy okazało się, że coś cieknie z samochodu. Szybko podłożyliśmy miskę i zabraliśmy się za obczajanie co to się stało. Ciekła chłodnica, i to dziwnie, bo płyn chłodniczy wyciekał właśnie u góry. Widocznie uderzenie porysowało podwozie, ale dopiero wtedy zauważyliśmy, że coś jest nie tak Zbiorniczek na płyn był już prawie pusty - na szczęście nie usmażyliśmy silnika.
Naprawa była dość prosta - klajstrowanie Poxiliną. Następnego dnia zrobił się z tego niezły kawałek uszczelki i już nic więcej nie ciekło. Okazało się natomiast, że samochód Zapola nie ma wyprowadzonych 12V, które były potrzebne do CB Radia. Tedy deko grzebania, odkręcania i lutowania - i gotowe! Ładnie wyprowadzone 12V, zdaje się, że równolegle do radia
Po kolacji z grilla poszliśmy spać - by wstać w miarę wcześnie i móc ruszyć w dalszą drogę.
Co prawda w samochodzie było deko ciasno, pięć osób i bagaże było sporym obciążeniem. Zapola wóz jednak wytrzymał wszystko dzielnie i dość wcześnie byliśmy w Grajewie, gdzie już tradycyjnie zjedliśmy pizzę w pizzerii Savona (polecamy!).
Pogoda przez pierwsze dwa dni była paskudna, było zimno i co chwila padał deszcz. Wiał też dość silny wiatr, więc strach było brać łódkę - Tomek i Igor dopiero co są po kursie, Zapol nie kwapił się do pływania.
Po dwóch dniach jednak zaczęło się robić ciepło, a wiatr osłabł na tyle, by spokojnie pływać. Ponieważ łódkę można było wypożyczyć dopiero w Rajgrodzie trzeba było się tam przejechać. Ja robiłem za kierowcę, a więc i wracałem samochodem. Wybrana omega była nawet w niezłym stanie. Odstawiliśmy ją dopiero następnego dnia - tym razem załapałem się na pokład.
Cały nasz pobyt graliśmy w gierkę we flashu, do której linka podawałem w którymś wpisie - Wojna Kostek. Ponieważ gra podobała się wszystkim, postanowiliśmy napisać naszą własną wersję. Ponieważ mieliśmy aż 3 laptopy, chcieliśmy pisać... Ale jakoś nie wyszło. Może któregoś dnia się jeszcze za to zabiorę 
W czwartek po południu Zapol z bratem i Sadysta zebrali się do domu, a my z Tomkiem zostaliśmy. Wobec jednak niesprzyjającej pogody, my także zebraliśmy się szybko - w piątek. Było dużo sprzątania i trochę kasy za butelki. Na koniec zaszliśmy jeszcze na nieużywaną już stację kolejki wąskotorowej w okolicach Rajgrodu. Ostatni rozkład- rok 1994... Koniec torów jest w kurniku, reszta zarośnięta... Żal tak patrzeć, jak coś, co kiedyś człowiek wybudował popada w ruinę... Nikomu niepotrzebne...
A dziś? Dziś już trochę odpocząłem i zabrałem się znów za elektronikę... Takie życie elektronika... Dooobra, nie będę narzekać - jutro jadę na Wolumen i do Moni 
Ah, jakby ktoś chciał zdjęcia, to proszę o kontakt, może być w komentarzu 
Oto ja!